Kotlety z selera z cebulą
Z czego to popełniłem:
- średni seler
- ziemniaki
- kilka cebul czerwonych
- z 3 garście kiełków rzodkiewki
- suszone śliwki i morele
- jajko
- mleko
- mąka
- musli
- sól, pieprz, pieprz ziołowy, liście bazylii, suszone liście lubczyku, suszony koperek
- piwo
1. Seler obrałem, ziemniaki również. Wstawiłem do gotowania i zająłem się przygotowaniem panierki: jajko rozbełtałem z niewielką ilością mleka w misce, wysypałem mąkę na talerz i na kolejny talerze wysypałem musli. – to wszystko idzie na panierkę! Pokroiłem cebulę w talarki (o wiele lepiej wygląda niż krojone w kostkę!), a kiełki poszatkowałem.
2.W innym garnku zagotowałem suszone śliwki i morele tak, by sok trochę zabarwił wodę.
3.Już podgotowany seler, choć jeszcze lekko twardawy, wyjąłem z garnka i pokroiłem na 0,5 cm (chyba) plastry. Między dwa plastry włożyłem jeden talarek cebuli oraz liść bazylii, tak by przypominało kanapkę. W miarę moich zdolności manualnych obpanierkowałem i położyłem na patelni do smażenia i smażyłem i smażyłem i obracałem i smażyłem i tak do końca.
4. W trakcie smażenia się kotletów, na drugiej patelni poddałem do smażenia ziemniaki (podobnie jak seler, lekko jeszcze twardawe pyry poddałem cięciu na plastry 0,5 cm), cebulę i kiełki. Oczywiście posypałem to mieszaniną przypraw i od czasu do czasu mieszałem. Na koniec, gdy już wszystko było prawie gotowe zalałem wywarem z suszonych owoców z owocami (jedzenia nie można marnować, inaczej przyjdą źli freeganie i nam zjedzą), chwila duszenia i już.
5. Teraz przechodzimy do najważniejszej części. Bierzemy otwieracz lub korkociąg, otwieramy piwo i przelewamy do wcześniej przygotowanego pokala lub kufla, pamiętając by powstała 2-3 centymetrowa piana.
efekt końcowy:
Istnieje również wersja mniej kaloryczna tego dania, pomijamy punkt 1,2,3 oraz 4 i przechodzimy do punktu 5.
Smacznego!
Naleśniki a la trotuar
Z racji nagabywania mnie przez różne jednostki o to, czym właściwie je truję, rozpoczynam nowy kącik żywieniowy. Co pewien czas wrzucać będę informację o tym, co udało mi się przygotować z tego co znalazłem w lodówce i terenach jej przyległych.
Postaram się też poinformować o proporcjach i przyprawach jakie zastosowałem, chociaż osobiście jestem zwolennikiem dodawania tego, co kto lubi i w takiej ilości jak lubi.
Na początek Naleśniki a la trotuar
Potrzebne będą :
- jajka
- mleko
- mąka
- kostka twarogu
- opakowanie pasztetu sojowego z pieczarkami
- kiełki rzodkiewki
- cebula czerwona
- jogurt naturalny
- sól, pieprz, pieprz ziołowy, kurkuma, sproszkowana papryka, liście lubczyku, suszony koperek
- olej
- dobre, schłodzone piwo
1. Na początek przygotowujemy farsz coby sobie ze spokojem postał i się przegryzł. Zaczynamy od wrzucenia do miski twarogu, pasztetu, kiełków. Mieszamy! Dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę. Mieszamy! Dodajemy jogurt i (pewnie będzie to zaskoczenie) mieszamy. Dodajemy wszystkie przyprawy poza kurkumą i suszoną papryką. Oczywiście mieszamy, aż do uzyskania czegoś na wzór pasty. Wskazującym palcem bierzemy małą ilość pasty i przenosimy ją do naszego otworu gębowego celem posmakowania. Jeśli smakuje zabieramy się za ciasto na naleśniki, jeśli nie, dodajemy przypraw do skutku.
2. Ciasto na naleśniki przygotowujemy z jajek, mąki i mleka. Mieszamy wszystko w jedną masę i dodajemy kurkumę i sproszkowanej papryki, aż uzyskamy mega pomarańczowy kolor ciasta. Na rozgrzaną patelnię wlewamy olej, a tuż za nim lejemy ciasto. Gdy już mamy w miarę dobrego naleśnika kładziemy na jego połowie (pamiętać, by naleśnik nadal znajdował się na patelni) farsz i rozsmarowujemy. Nieposmarowaną częścią przykrywamy część posmarowaną. Smażymy chwilę i przy pomocy przeróżnych narzędzi próbujemy przełożyć gotowe danie na talerz tak, by nic nie rozwalić.
3. Teraz przechodzimy do najważniejszej części. Bierzemy otwieracz lub korkociąg, otwieramy piwo i przelewamy do wcześniej przygotowanego pokala lub kufla, pamiętając by powstała 2-3 centymetrowa piana. Każdy kawałek naleśnika popijamy piwem.
efekt końcowy:

Istnieje również wersja mniej kaloryczna tego dania, pomijamy punkt 1 oraz punkt 2 i przechodzimy do punktu 3.
Smacznego!
