Nie zgadzam się!
Najwyraźniej czas protestów nastał ponownie. Nie jest to może najbardziej odpowiedni termin. Tworzenie “białych wiosek” o tej porze roku bardziej kojarzy się z majówką i Przystankiem Woodstock niż z głodem i biedą; wychodzenie na ulice w tak słoneczną pogodę jest jak najbardziej właściwe, a po zakwalifikowaniu się naszych Złotek, na olimpiadę w Pekinie, zniszczenie przypadkowego budynku sejmowego czy inszych ministerstw z radości i szczęścia, nie będzie stanowić tak znowu wielkiej medialnej informacji. Dlatego też najlepszym rozwiązaniem jest podzielenie się swoim wzburzeniem i niezgodą w internecie.
Protestować można : za, przeciw, również za, również przeciw, skądinąd za, być może przeciw, najprawdziwiej za, przewielmożnie przeciw; bo tak, bo nie, bo ja wiem, niech to szlak. Tematyka jest również rozmaita : od kwestii związanych z konstytucją UE, do tak irracjonalnych spraw jak Nie jestem oposem! (zastanawia mnie, czy to odnosi się do potocznego udowadniania, że się nie jest wielbłądem?; poza tym co będzie następne : wielbłąd -> opos -> fagocyt ? – świat wariuje). Jak widać pomysły ludzie mają różne, kolorowe i podłużne. Czas na mnie.
Nie życzę sobie stosowanie wobec mojej osoby określeń: ziomek, ziom, zioom, zi00m, zią, ziomuś, ziomix i innych, pokrewnych. Wbrew pozorom nie należę do ziomkostwa, Niemcem nie jestem (chociaż ma aryjska uroda niejedną osobę zmylić może), przesiedlam się owszem dość często – w celu przeżycia kolejnych wrażeń i poznania miejscowości mojego studiowania – nijak to jednak z II Wojną Światową związane nie jest. To odnosząc się do jednej definicji ziomek ze Słownika Języka Polskiego.
A teraz spójrzmy na drugą : ziomek – człowiek pochodzący z tego samego kraju, z tej samej okolicy, miejscowości. Skąd do diaska mam wiedzieć, czy pochodzimy z tego samego kraju, okolicy, miejscowości? Czy ja mam nagle zacząć prosić o rodowód do trzeciego pokolenia wstecz, listę wszelkich dotychczasowych zameldowań – tych stałych i niestałych, skany dowodów osobistych i legitymacji? Chociaż nie wiem czy byłoby to wystarczające. Niemniej protestuję, głośno i stanowczo, z odrobinką “eee tam”, przeciwko używaniu słów w/w i wpisuję je na listę wyrazów niepożądanych, niewłaściwych, złych i ogólnie szatańskich.
Zwracać się do mnie można przecież w inny sposób, imienia chyba najgorszego nie mam, z Belzebubem, Legionem i Behemotem raczej w jednej linii nie stoję. Ksywkami też nie pogardzę, w końcu kilka mam to i stosować je można, chociaż czasami ich remixy mogą mnie nieco irytować. Ogólnie przyjęte sformułowania też mogą być, nawet do pan już się powoli przyzwyczajam, wszak wiek mój tego wymaga. Nie zapomnijmy też o: mężczyzno, kolego, koleżko, chłopcze, chłopaku itd. (tutaj polecam słowniki synonimów). Chociaż tykanie jest raczej nie na miejscu (z drugiej strony skoro stosuje ktoś do mnie ziom!!!, najwyraźniej jesteśmy we w miarę dobrej znajomości, to czemu nie ty!!! ?) to na swojskie i lokalne Tey zgadzam się jak najbardziej.
Tyle ode mnie. Miłego weekendu!