Naleśniki a la trotuar

9 marzec, 2009 at 9:40 pm (kulinaria) (, , )

Z racji nagabywania mnie przez różne jednostki o to, czym właściwie je truję, rozpoczynam nowy kącik żywieniowy. Co pewien czas wrzucać będę informację o tym, co udało mi się przygotować z tego co znalazłem w lodówce i terenach jej przyległych.

Postaram się też poinformować o proporcjach i przyprawach jakie zastosowałem, chociaż osobiście jestem zwolennikiem dodawania tego, co kto lubi i w takiej ilości jak lubi.

Na początek Naleśniki a la trotuar

Potrzebne będą :

  • jajka
  • mleko
  • mąka
  • kostka twarogu
  • opakowanie pasztetu sojowego z pieczarkami
  • kiełki rzodkiewki
  • cebula czerwona
  • jogurt naturalny
  • sól, pieprz, pieprz ziołowy, kurkuma, sproszkowana papryka, liście lubczyku, suszony koperek
  • olej
  • dobre, schłodzone piwo

1. Na początek przygotowujemy farsz coby sobie ze spokojem postał i się przegryzł. Zaczynamy od wrzucenia do miski twarogu, pasztetu, kiełków. Mieszamy! Dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę. Mieszamy! Dodajemy jogurt i (pewnie będzie to zaskoczenie) mieszamy. Dodajemy wszystkie przyprawy poza kurkumą i suszoną papryką. Oczywiście mieszamy, aż do uzyskania czegoś na wzór pasty. Wskazującym palcem bierzemy małą ilość pasty i przenosimy ją do naszego otworu gębowego celem posmakowania. Jeśli smakuje zabieramy się za ciasto na naleśniki, jeśli nie, dodajemy przypraw do skutku.

2. Ciasto na naleśniki przygotowujemy z jajek, mąki i mleka. Mieszamy wszystko w jedną masę i dodajemy kurkumę i sproszkowanej papryki, aż uzyskamy mega pomarańczowy kolor ciasta. Na rozgrzaną patelnię wlewamy olej, a tuż za nim lejemy ciasto. Gdy już mamy w miarę dobrego naleśnika kładziemy na jego połowie (pamiętać, by naleśnik nadal znajdował się na patelni) farsz i rozsmarowujemy. Nieposmarowaną częścią przykrywamy część posmarowaną. Smażymy chwilę i przy pomocy przeróżnych narzędzi próbujemy przełożyć gotowe danie na talerz tak, by nic nie rozwalić.

3. Teraz przechodzimy do najważniejszej części. Bierzemy otwieracz lub korkociąg, otwieramy piwo i przelewamy do wcześniej przygotowanego pokala lub kufla, pamiętając by powstała 2-3 centymetrowa piana. Każdy kawałek naleśnika popijamy piwem.

efekt końcowy:

Naleśnik a la trotuar

Istnieje również wersja mniej kaloryczna tego dania, pomijamy punkt 1 oraz punkt 2 i przechodzimy do punktu 3.

Smacznego!

8 komentarzy

  1. sis powiedział

    łiii! już wiem, co znajdowało się w pożywieniu, które miałam dziś okazję konsumować.

    czytelnikom, którzy skazani są li tylko na zdjęcie, bez możliwości skosztowania tego cuda podpowiem, że było to prawdopodobnie pierwsze w historii ludzkości usiłowanie zabójstwa z użyciem naleśnika – łobżarłam się jak dzikus i poważnie rozważałam opcję zejścia śmiertelnego. ale warto było!

    Nigella to przy Tobie wąsata baba z baru mlecznego “U Iwony”, Mój Drogi Impakcie.

    btw – hmm, masz teraz dni płodne, czy jak? obrodziło w notki ;p

  2. jendrju powiedział

    Zazdroszczę, bo sam też bym chciał kucharzyć, tylko z racji mojej skrzywionej osobowości, nie ma o tym mowy, póki nie będę miał swojej kuchni.

  3. impactofreality powiedział

    @sis wiosna idzie ;]

    @jedndrju a co przeszkadza kucharzyć w czyjejś kuchni?

  4. jendrju powiedział

    Moja osobowość. Sam siebie do końca nie rozumiem, ale to chyba część mojego interpersonalnego upośledzenia, które przeszkadza mi już prawie we wszystkim.

  5. fizjol powiedział

    jaki Kuroń ;p

    do punktu 5tego: http://mas.remy.googlepages.com/Orval.jpg/Orval-full.jpg bdb piwo, wyraziste

  6. fizjol powiedział

    tej a w ogóle jaki cel ma w nim lubczyk panie :>?

  7. sis powiedział

    a po co dodaje się do jedzenia lubczyk? :>

  8. fizjol powiedział

    ok nie wnikam :P

Napisz komentarz