Zoo
Trochę czasu minęło od ostatniej notki, na szczęście lub nieszczęście [niepotrzebne skreślić] czytelników – wróciłem. Z racji tego, że nastał kolejny rok, a ja niejako niczym buc nie złożyłem wszystkim życzeń z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz Sylwestra, by zadość uczynić i na wypadek wszelki, chciałbym tu i teraz i na zawsze życzyć wszystkiego najlepszego na Święta oraz na Nowy, 2010 Rok. I tak jak Kryszak w 1998, mam nadzieję, że jestem pierwszy.
Skoro już o Bożym Narodzeniu mowa, to zastanawia mnie odwieczny problem wynajdowania prezentów. Rozumiem, że osobom obcym lub też przeraźliwie bogatym trudno jest wymyślić coś, co by pasowało i – szczególnie w drugim przypadku – coś, czego jeszcze nie mają. Niestety problem ten dotyczy też osób bliskich, bliższych i najbliższych, którzy z niewiadomych powodów co rok popełniają te same błędy, sprawiając innym straszne prezenty i oczekują jeszcze radości i uśmiechu na twarzy obdarowanych. Jeśli ktoś nie wie, o jakich prezentach mowa, przedstawiam listę:
- skarpetki – nie ma nic gorszego. Zuo wcielone, prawie jak Woodstock.
- swetry – szczególnie te w romby, mistrz jest tylko jeden!
- perfumy – a najbardziej w zestawie z żelami, balsamami, kremami i innymi produktami “muszę to wetrzeć, bo inaczej nikt mnie nie będzie kochać”
- książki Coelho – z materiałów o tautologiach polecam jednak Batoga
A przecież nie jest tak trudno wyszukać czegoś całkowicie niepotrzebnego, ale za to zabawnego lub chociaż ciekawego: wytatuowane rękawy, zegar binarny czy papier toaletowy Sudoku, a przecież to dopiero początek. Przy podarowaniu, chociażby takiego chomika na USB, daje się możliwość zrealizowania własnego biznesu. Wystarczy, by obdarowany osobnik stworzył sam lub też zakupił inną elektryczną zwierzynę i otworzył swoje własne mini ZOO USB.

MechaZOO byłoby idealnym miejscem na wycieczki podczas zimy, kiedy to większość osób ma problemy z samym wynurzeniem się spod ciepłej kołdry, nie wspominając o ciężarze wędrowania przez kilka godzin w śniegu, w poszukiwaniu zwierząt, które i tak zapadły w sen zimowy. A co z alergikami, którzy na sam włos takiej przykładowo żyrafy dostają wysypki i ataku astmy? Gdzie indziej, jak nie do tego ZOO mogliby chodzić? Do tego osoby z różnymi fobiami miałyby możliwość poobcowania z braćmi mniejszymi, które byłyby całkowicie niegroźne.
Nie polecałbym jednak kupować maskotek o kształcie mikrobów odpowiedzialnych za choroby. Z ich wielkimi oczami i sympatycznym wyglądzie trudno by było myśleć o leczeniu i połykaniu witamin i antybiotyków, bo to przecież zabić może te przemiłe stworzonka. No chyba…. że dla sadystów.
