Potęga smaku
Ponoć w książkach zawarta jest prawda, a nawet jeśli nie, to z pewnością jakieś jej ziarenka – tak mi wmawiano od maleńkości. Jednak z całą stanowczością muszę to napisać: Paulo Coelho kłamie! W końcu czymże jest stwierdzenie w Alchemiku, że “jeśli czegoś bardzo pragniesz to cały Wszechświat działa potajemnie byś mógł to osiągnąć”, jak nie wierutną bzdurą? Sesja tuż za winklem, a ja zamiast się uczyć, piszę właśnie tę notkę. A ja naprawdę chcę zdać te wszystkie egzaminy, dostać z nich piątki i w końcu sięgnąć po tę nagrodę w postaci stypendium naukowego. Najwyraźniej rzeczywistość dookoła mnie ma inne plany: pogoda ewidentnie nie sprzyja, dziwnym trafem akurat teraz zaczęły się mistrzostwa Europy w piłce nożnej, w tym samym czasie spotkałem się na forum Armii z określeniem – prokrastynacja[1] – które idealnie pasuje do mojego teraźniejszego zachowania i zaczynam się zastanawiać, czy aby nie trzeba mi wybrać się do lekarza na leczenie.
Niemniej udało mi się wysupłać jakąś ilość czasu – niewiele bo niewiele: koło 7 godzin – by pojeździć dzisiaj po mieście szukając wykładziny do pokoju. Przemieszczając się na trasie M1->IKEA->KOMFORT->M1 napotkałem na stoiska z tzw. ekologiczną żywnością. No i co można począć w takiej sytuacji, jak nie oddać się chwili zapomnienia i popróbować wszystkich tych smakowicie wyglądających produktów? Mnóstwo rodzajów chleba, sery przeróżne, pieróg biłgorajski ze swojskim sosem z pieczarek, wypieki i naprawdę masę innych rzeczy, które samym wyglądem (a z bliska to i zapachem) nęcą, kuszą i namawiają: “Zjedz mnie!! Jestem twój, zjedz mnie!!”.
Wydawać by się mogło, że sis ma rację twierdząc, że nie ma prawdziwego smaku, a wszystko co sobie wyobrażamy czekając na pojawienie się sezonowych owoców i warzyw, to zaledwie idee. Jednakowoż po wszamaniu wymienionych potraw muszę zaoponować – istnieją ich rzeczywiste, empiryczne realizacje. Szczerze powiedziawszy, nie wiem z czego to wynika, może tak naprawdę te wszystkie konserwanty, benzoesany sodu i E-liczby to jedna wielka ściema, a częste spożywanie ich prowadzi do nałogu – a co za tym idzie przewlekłych chorób płuc i serca – i potrzeby jak największego wprowadzania ich do organizmu, przez co zatracamy pamięć prawdziwych smaków? Dopóki jednak istnieją te wszystkie gospodarstwa ekologiczne, które nie korzystają z nowinek technicznych i w sposób naturalny, pierwotny zajmują się hodowlą, rolnictwem, przetwórstwem, doputy jest nadzieja, że nie zapomnimy.
Będzie takie lato, policja będzie taka uprzejma, straż pożarna będzie szybka i sprawna, a wódka będzie taka zimna i pożywna[2].
[1] W psychologii prokrastynacja lub zwlekanie oznacza patologiczną tendencję do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniającą się w różnych dziedzinach życia. Bywa nazywana “syndromem studenta”.
[2] Nawiązanie do utworu “Filandia” zespołu Świetliki.
sis powiedział
8 czerwiec, 2008 @ 2:01 am
Łiiii! Przywołujesz mnie tu tak ładnie, to jestem :*
Teoria dotycząca tego, że zatracamy pamięć prawdziwych smaków bardzo mi odpowiada. Prawdziwy smak to idea, rzeczywistość to tylko nędzna namiastka i tego będę się trzymać. O!
A prokrastynacji leczyć się nie da. To znaczy tak podejrzewam, bo też na nią cierpię. Bo nie do wiary, ile w czasie sesji wyrasta nagle Niezwykle Ważnych Choć Nienaukowych Rzeczy Do Zrobienia. Wprost w głowie się nie mieści ;D
Color powiedział
8 czerwiec, 2008 @ 2:40 am
Paulo Coelho straszy, jego się nie słucha, o! Ale miło by było, gdyby cały wszechświat sprzyjał w zdaniu sesji ^^ to takie pocieszne, prawda? ;>
No to witam w Twoim klubie (kolejnym ;p) także cierpię na prokrastynację – straszne, a może my tak od siebie ją złapaliśmy? Zarażamy się ciągle i dlatego nie możemy jej się wyzbyć, uleczyć się z niej?
Smaki, smaki zawsze są i będą, w żadne idee smaków nie wierzę, o! ;] może to zasługa tych bezno coś tam, tych eliczb, ale coś czuję, i to coś mi odpowiada, mi i moim zboczonym kubkom smakowym^^ ihaaa ;]
jendrju powiedział
8 czerwiec, 2008 @ 8:13 am
Ble, następny pogodowy malkontent. Niechęć do słońca to jakaś epidemia jest.
Mistrzostwa Europy są nudne i nauce jak najbardziej sprzyjają.
A na prokrastynację polecam przestać jęczeć i wziąć się do roboty ;P
Mag powiedział
8 czerwiec, 2008 @ 8:41 am
Świetliki w życiu nie zagrały takiej piosenki, jak “Finlandia”:]
Color powiedział
8 czerwiec, 2008 @ 9:24 am
“Finlandię” Linda śpiewał ze Świetlikami ^^ – piosenka na płycie o cudownej nazwie ‘Las Putas Melancolicas’
Mag powiedział
8 czerwiec, 2008 @ 11:49 am
Katujecie mnie. To jeden z moich ulubionych kawałków ever… a nazywa się FILANDIA, a nie Finlandia :]
impactofreality powiedział
8 czerwiec, 2008 @ 12:16 pm
Color: nie wiem czy to zaraźliwe, ale nalot tego ostatnimi czasy jakiś spory
jendrju: idź na forum jakieś, co? ;]
Mag: spokojnie, poprawiłem, najwyraźniej coś innego mi wtedy w głowie siedziało ;]
Mag powiedział
8 czerwiec, 2008 @ 12:34 pm
Finlandia w końcu też dobra rzecz
Color powiedział
8 czerwiec, 2008 @ 3:35 pm
Mag, a wiesz, że ja na to nie zwróciłam uwagi? mea culpa, mea culpa!!!
Sol powiedział
8 czerwiec, 2008 @ 7:12 pm
“Będzie takie lato, policja będzie taka uprzejma, straż pożarna będzie szybka i sprawna, a wódka będzie taka zimna i pożywna.”
Chyba Ci sesja na mózg padła i śnisz na jawie ^^
sis powiedział
8 czerwiec, 2008 @ 7:53 pm
i papieros będzie tak smaczny ^^
Mag powiedział
8 czerwiec, 2008 @ 10:43 pm
Jeszcze będzie pięknie… (:
o tym, że mój patriotyzm jest cokolwiek szemrany « dziękuję. nie słodzę powiedział
10 czerwiec, 2008 @ 8:30 pm
[...] tym, że ewidentnie doskwiera mi potężnie rozbuchana prokrastynacja*, na którą jakiś czas temu skarżył się również G., z czystym sumieniem mogłam pozwolić sobie na to, by w niedzielny wieczór porzucić beztrosko [...]
Jóga powiedział
12 czerwiec, 2008 @ 5:13 pm
Po prostu nie myślisz tak, jak powinieneś. Skupienie.