Dźwięki od ręki
Z racji, że telewizji w naszym przybytku nie mamy, poza Światem Nauki oraz Wiedzą i Życiem gazet nie czytuję, a z radia korzystam w celach muzycznych – o losach świata dowiaduję się głównie z onet.pl. Wczoraj jednak pozwoliłem sobie na odrobinę szaleństwa i obejrzałem – dostępne w internecie – Fakty (od pewnego wszakże czasu uważam tę nazwę za przykład bardzo sporego nadużycia semantycznego). Pewnie za chwilę pioruny na mnie polecą, bluzgi wszelkie, o których nawet żołnierze nie słyszeli, ale muszę to napisać – zaciekawił mnie jeden materiał (taki malutki, nic nie znaczący; nie bijcie!) dotyczącego jednego z najlepszych naszych stowarzyszeń, a mianowicie ZAiKS.
Cały sprawa związana była z jakimiś występami bliżej nieokreślonych babuszek na festiwalu. Za wyśpiewanie publiczne niemieckich piosenek owo stowarzyszenie zgłosiło się po pieniądze – tłumacząc się przepisami i obowiązkiem zapłaty przez organizatorów tantiem. Cały szkopuł polega na tym, że nie była – owa impreza – dochodowa, a zgodnie z tym co mówił jeden ze znawców prawa, nie ma mowy o jakimkolwiek płaceniu w takiej sytuacji i już.
Nie żebym mu od razu zawierzał, patrząc jednak na dotychczasową działalność ZAiKS-u śmiem twierdzić, że jednak po raz kolejny przegięli. Bo jeśli rzeczywiście zaczęli pobierać opłaty za nieprzychodowe wykonywanie utworów czyichś, to czeka nas rewolucja. Koniec ze śpiewaniem w barach o północy “whisky” zespołu Dżem czy “baranka” zespołu Kult. Knajpy wiać będą cyfrową muzyką z głośników i rozmowami ludzi. Niby to samo, a jednak inne. A co z przyśpiewkami kibiców, wydzieraniu w niebo głosy “Górniczo-hutnicza orkiestra dęta, robi nam pa pa rara”? Czeka nas nic innego jak panika, obłęd i strach.
A co gorsza, spójrzcie sobie na takiego przeciętnego publicznego spacerowicza. W kościach strzela, w stawach strzyka, w kręgosłupie łupie. W uszach dzwoni, w duszy gra, a kiszki marsza lecą. Jakby nie patrzeć – chodząca szafa grająca. Owszem, muzyka może dość awangardowa, ale nie oszukujmy się, nikt z nas nie wymyślił tego pierwszy. Więc nic tylko czekać, aż pewnego dnia, jakaś osoba podejdzie i zaśpiewa od nas 100 zł za chodzenie.
sis powiedział
1 czerwiec, 2008 @ 10:46 pm
Tej, czy to znaczy, że nawet na Twoim blogasku nie będzie mi wolno niczego zawyć? 0.o
O tak: oooooreee ooooreeee, siaaaabaaaadaaaaabaaadaaaaaa amoooreeeeeeeeeeee ?
I że jeśli wstając rano z łóżka będę pomrukiwać pod nosem Marudę Fasolek, ktoś się może znienacka zjawić i zawołać ode mnie opłatę? Którą będę musiała uiścić przed wypiciem kawy???
Strrrraszne.
Color powiedział
1 czerwiec, 2008 @ 11:20 pm
Dlaczego Ty tak straszysz i stresujesz? I takie przerażające rzeczy insynuujesz? A myślisz, że pod prysznicem jest się jeszcze bezpiecznym? Czy tam także inwigilacja totalna? No bo nie wiem, jak ja teraz będę śpiewać… i gdzie…
impactofreality powiedział
1 czerwiec, 2008 @ 11:21 pm
Tylko pod prysznicem publicznym, pod prywatnym możesz sobie robić co chcesz ;p
Sol powiedział
1 czerwiec, 2008 @ 11:33 pm
Tey, a jak ja chodzę po ulicy i coś tam sobie mruczę pod nosem do jakowejś melodii i czasem do rytmu tudzież taktu, to też mam płacić? o.O znaczy uzależnienie od muzyki to nie na studencką kieszeń nałóg? Nie podoba mnie siem to ;P
Color powiedział
1 czerwiec, 2008 @ 11:36 pm
a jakie prysznice można uznać za publiczne? xD
Muzyka » Blog Archive » Dźwięki od ręki powiedział
3 czerwiec, 2008 @ 1:05 am
[...] Original post by impactofreality [...]
Telewizja » Blog Archive » Dźwięki od ręki powiedział
6 czerwiec, 2008 @ 8:44 pm
[...] Original post by impactofreality [...]
fizjol powiedział
7 czerwiec, 2008 @ 1:16 pm
na pewno kazdy prysznic w mieszkaniu studenckim mozna uznac za publiczny :>